Duolingo japoński: co robi dobrze, a co po cichu pomija
Szczera recenzja od ludzi, którzy uczą tych pism: kana, kolejność kanji, domyślne rōmaji i cztery luki, które i tak zasypiesz sam. Do tego jedna rzecz, o której anglojęzyczne recenzje nie wspominają: kurs po polsku to nie ten sam kurs.
Czy Duolingo jest dobre do nauki japońskiego?
Duolingo japoński to prawdziwy kurs, nie zabawka. Porządnie uczy hiragany i katakany, a darmowa wersja naprawdę wystarcza. Ograniczenia są konkretne: kanji przychodzą w kolejności, jakiej akurat potrzebują zdania, gramatykę spotykasz, ale nikt ci jej nie wykłada, a mówić się nie nauczysz. Potraktuj to jako pierwszą warstwę — i sprawdź, w którym kursie właściwie siedzisz, bo ten po polsku ruszył dopiero w 2025 roku.
Czym właściwie jest Duolingo japoński w 2026 roku
Duolingo japoński to jedna pionowa ścieżka krótkich lekcji, zebranych w jednostki, a te w sekcje. Jeśli trafiłeś na recenzję opisującą drzewko bąbelków, po którym można skakać do woli, mowa w niej o aplikacji, która przestała istnieć w 2022 roku — wtedy Duolingo zamieniło drzewko na ścieżkę i ustaliło kolejność za wszystkich.
Kurs zbudowano wokół CEFR, europejskiej skali biegłości, a nie wokół JLPT, czyli egzaminu, na którym zależy niemal każdemu uczącemu się japońskiego. W kwietniu 2026 Duolingo ogłosiło, że dziewięć kursów, w tym japoński, sięga już poziomu B2, który firma przelicza na Duolingo Score 129. Wcześniej materiał urywał się na A2, czyli Duolingo Score 59.
To realne rozszerzenie, które wymaga jednego zastrzeżenia. B2 jest tu deklaracją Duolingo na skali Duolingo, mierzoną materiałem, który Duolingo samo napisało. To nie wynik JLPT, a publicznego przełożenia kursu na egzamin nie ma, więc pasek postępu nie odpowie ci, czy jesteś gotowy na N5, czy na N3. Skala przemilcza też rzecz dla ciebie najważniejszą: B2 z japońskiego kosztuje Polaka wielokrotnie więcej godzin niż B2 z czeskiego. Ten sam symbol, zupełnie inna cena.
Zanim ruszysz: sprawdź, w którym kursie właściwie siedzisz
Tego anglojęzyczna recenzja nie zauważy, a dla ciebie to pierwsza decyzja do podjęcia. Kurs japońskiego po polsku jest nowy. Duolingo uruchomiło w 2025 roku 172 nowe kursy, dzięki czemu japoński stał się dostępny dla użytkowników 28 języków interfejsu — polskiego wcześniej wśród nich nie było i japońskiego dało się uczyć wyłącznie okrężną drogą, przez angielski. Nowe kursy powstały z pomocą generatywnej AI i na start sięgały Duolingo Score 59, czyli poziomu A2.
Rok później Duolingo napisało, że materiał do B2 trafia do uczących się niezależnie od języka, z którego się uczą. Na papierze różnica zniknęła. W praktyce warto pamiętać, że kurs po polsku ma za sobą jakiś rok życia, a kurs z angielskiego lata — i że wszystko, co opisują recenzje japońskiego na Duolingo, łącznie z tą, powstało na podstawie tego drugiego.
Wniosek jest praktyczny. Jeśli twój angielski wystarcza do czytania prostych zdań, kurs z angielskiego pozostaje bezpieczniejszym wyborem. Jeśli angielski był dla ciebie barierą, kurs po polsku wreszcie istnieje i to duża zmiana — tylko zajrzyj najpierw do aplikacji i sprawdź, co dokładnie dostajesz, zanim rozplanujesz na tym pół roku.
Tak wygląda dziś zawartość kursu:
| Element kursu | Czym to jest |
|---|---|
| Ścieżka | Uporządkowane jednostki krótkich lekcji, bez przeskakiwania |
| Zakładki ze znakami | Osobne tabele hiragany, katakany i kanji z własnymi ćwiczeniami |
| Stories | Krótkie ilustrowane dialogi, które przeklikujesz |
| DuoRadio | Odcinki audio w tempie dla uczących się |
| Lekcje mówienia i słuchania | Wbudowane w ścieżkę od przebudowy kursu w 2025 roku |
| Mini-jednostki | Krótsze jednostki dla średnio zaawansowanych, Duolingo Score od 60 do 130 |
| Explain My Answer | Wyjaśnienie do każdego błędu, od 1 stycznia 2026 za darmo dla wszystkich |
Uczciwy kształt tego wszystkiego jest więc taki: długi, uporządkowany, darmowy kurs, który sięga dalej niż dwa lata temu, z systemami pisma odstawionymi do bocznej przegródki. I to właśnie w tej przegródce recenzja japońskiego musi spędzić najwięcej czasu.
Jak Duolingo uczy hiragany i katakany
Porządnie — i akurat w tym miejscu krytycy się mylą. Kurs ma osobne zakładki ze znakami, opisane przez Duolingo jako funkcja systemów pisma na dole ekranu głównego, która mieści trzy zakładki z interaktywnymi tabelami: hiragana, katakana i kanji.
Otwierasz zakładkę z kaną i dostajesz tabelę plus przypisane do niej lekcje: pisanie po śladzie, dopasowywanie, składanie słów i czytanie. Pisanie po śladzie znaczy więcej, niż się wydaje. Nakreślenie さ (sa), き (ki) i ち (chi) we właściwej kolejności kresek to różnica między rozpoznawaniem znaku na ekranie a czytaniem menu w normalnym tempie.
Kolejność też jest sensowna. Najpierw hiragana — słusznie, bo to ona niesie partykuły i końcówki czasowników, czyli wszystko, co spina zdanie. Katakana dochodzi wcześnie, jeszcze w Sekcji 1, a kanji zaczynają się pojawiać w dalszej jej części, kiedy masz już obie kany w ręku. Każdy przyzwoity podręcznik robi dokładnie to samo w tej samej kolejności.
Masz przy tym przewagę, o której anglojęzyczne recenzje nie mają pojęcia. Polskie a, i, u, e, o brzmią praktycznie tak samo jak japońskie i nie rozmywają się w wygłosie, a stukane r z „para” to gotowa głoska z japońskiego rzędu ra. Wymowa kany jest dla ciebie niemal darmowa. Robotą są kształty, nie dźwięki — i to właśnie kształty te zakładki ćwiczą.
Prawdziwa wada to umiejscowienie. Zakładki stoją obok ścieżki, a nie w niej, a własne sformułowanie Duolingo wykłada karty na stół: zajrzyj do zakładki, kiedy poczujesz się gotowy. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś omijał je miesiącami, podczas gdy główna ścieżka dalej karmi cię zdaniami. Ktoś, kto nigdy tam nie zajrzy, dobije do 200 dni serii i nadal nie przeczyta tablicy na dworcu.
Jeszcze jedna praktyczna uwaga. Zakładki ze znakami ruszyły najpierw na iOS i Androidzie, a strona internetowa dostała je później, więc sprawdź, co pokazuje twoje urządzenie, zanim rozpiszesz na tym tydzień.
Jeśli chcesz same tabele, nasze są darmowe i trzymają tę samą kolejność: tabela hiragany ze wszystkimi 46 znakami i przykładowymi słowami, a potem tabela katakany. A jeśli nie wiesz, po co japońskiemu dwie kany, hiragana a katakana rozstrzyga to na jednej stronie.
Czy Duolingo uczy kanji?
Tak. Duolingo uczy kanji, a recenzje twierdzące inaczej mają po kilka lat. Liczy się to, w jaki sposób.
Duolingo opisuje ten mechanizm wprost: kiedy spotykasz nowe kanji jako część nowego słowa w kursie, ten znak staje się dostępny do ćwiczenia w zakładce kanji. Stamtąd dostajesz lekcje o jego kształcie, o jego użyciu w słowach z różnymi czytaniami i znaczeniami, pisanie po śladzie i z ręki oraz ćwiczenia układankowe. Stukasz w znak i widzisz poznane już słowa, które go zawierają.
Przeczytaj ten mechanizm dwa razy, bo z niego wynika cała reszta. Kanji przychodzą w kolejności, jakiej potrzebują zdania. Nie według liczby kresek, nie według japońskich klas szkolnych, nie według poziomów JLPT i nie przez składanie skomplikowanych znaków z prostych części, jak robi to aplikacja poświęcona wyłącznie kanji. Znak taki jak 日本 (Nihon, Japonia) wyskakuje wcześnie, bo potrzebują go zdania dla początkujących, a nie dlatego, że to strukturalnie oczywisty następny krok.
Przy wielu znakach to zupełnie w porządku. Koszt pojawia się przy czytaniach. Jedno kanji niesie ich kilka, a to, którego użyjesz, zależy od słowa, w którym siedzi:
| Słowo | Rōmaji | Znaczenie | Jak czyta się tu 日 |
|---|---|---|---|
| 日本 | Nihon | Japonia | ni |
| 毎日 | mainichi | codziennie | nichi |
| 日曜日 | nichiyōbi | niedziela | nichi, potem bi |
| 日 | hi | dzień, słońce | hi |
Kurs kanji podaje to jako wzór z regułami i wyjątkami. Duolingo daje ci słowa i pozwala, żeby wzór wyłonił się sam — co działa, jeśli spotkasz ich setki, i grzęźnie, jeśli spotkasz czterdzieści.
Dla ciebie jest to trudniejsze niż dla anglojęzycznych i warto wiedzieć dlaczego. Polska ortografia jest niemal fonetyczna: zapisujesz z grubsza to, co słyszysz, i przez całe życie nie musiałeś się mierzyć z myślą, że jeden znak ma cztery czytania zależnie od sąsiedztwa. Anglojęzyczny uczeń ma w tej niekonsekwencji trochę wprawy z własnego języka. Ty startujesz od zera, a metoda „samo wyjdzie w praniu” działa najsłabiej właśnie wtedy, gdy nie masz z czym tego zestawić.
Druga luka to księgowość. Duolingo nie publikuje dla kursu japońskiego ani liczby kanji, ani przełożenia na JLPT, więc nie odpowiesz sobie na pytanie, które zadaje każdy uczący się kanji: ile już umiem i ile zostało? Recenzje z zewnątrz podają liczby, które się wzajemnie wykluczają, a to zwykle znaczy, że oficjalnej nikt nie ma.
Uczciwy werdykt na temat kanji brzmi więc: prawdziwa nauka, prawdziwe ćwiczenia, zero programu.
Kwestia rōmaji: czy da się prześlizgnąć obok pisma?
Da się, a domyślne ustawienie wręcz to ułatwia. Duolingo mówi to samo o sobie: od pierwszej chwili widzisz hiraganę i katakanę we wszystkich japońskich ćwiczeniach, a obok nich rōmaji. Jego własna rada brzmi: wyłącz rōmaji, żeby podnieść sobie poprzeczkę, kiedy poczujesz się pewniej.
Potraktuj to jako decyzję produktową. Kółka boczne są przykręcone domyślnie, a ich zdjęcie wymaga świadomego ruchu, więc większość ludzi nigdy ich nie zdejmuje. Duolingo świadomie poszło na ten kompromis: mniej osób odpada w pierwszym tygodniu, więcej dryfuje przez rok.
Koszt jest konkretny, bo rōmaji po cichu załatwia za ciebie dokładnie te dwie rzeczy, których kana próbuje cię nauczyć.
Zasłania regułę partykuł. わたしはがくせいです (watashi wa gakusei desu) znaczy „jestem studentem”. To は zapisuje się jako ha, a czyta jako wa, bo pełni funkcję gramatyczną, zamiast składać słowo. Rōmaji drukuje ci gotowe wa, więc reguła nigdy nie musi wejść ci do głowy. Tak samo jest z へ czytanym e i を czytanym o. Nasza tabela hiragany omawia wszystkie trzy czytania partykuł.
Zasłania też długość. おばさん (obasan) to ciotka. おばあさん (obāsan) to babcia. W kanie to dodatkowe あ jest widoczną, policzalną miarą, która po prostu stoi na stronie. W rōmaji to kreseczka nad samogłoską, po której oko przelatuje bez zatrzymania.
I trzecia rzecz, której anglojęzyczna recenzja nie zauważy, bo nie ma jak. Rōmaji, które widzisz, to system Hepburna, zbudowany na angielskiej ortografii. Czytany po polsku wprowadza w błąd: ち zapisuje się jako chi, a polskie „ch” to h, więc na usta ciśnie się „hi”. Rōmaji wa, drukowane przy は, przeczytasz z kolei jako „va”. To nie jest dla ciebie neutralna proteza — to ściąga napisana dla kogoś innego. Albo czytasz ją po angielsku, albo uczysz się złych dźwięków. Skoro i tak musisz przy niej myśleć po angielsku, prościej wyłączyć ją całkiem.
Naprawa zajmuje minutę. Wejdź w ustawienia kursu japońskiego, wyłącz rōmaji, najlepiej gdzieś w drugim tygodniu, i pogódź się z tym, że kolejne trzy sesje będą się wlokły. Menu wędrowało między wersjami aplikacji, więc jeśli nie ma go tam, gdzie się spodziewasz, sprawdź i ustawienia w lekcji, i ustawienia kursu. A jeśli bez rōmaji twoje czytanie się sypie, to nie jest krok wstecz. To prawdziwy stan twojego czytania, wreszcie widoczny.
W czym Duolingo japoński jest naprawdę dobry
Zacznij od darmowej wersji, bo to nie jest demo. Całą ścieżkę da się przejść, nie płacąc ani grosza. Darmowe sesje reguluje zasób: Duolingo przenosi darmowych użytkowników z Hearts na Energy, czyli baterię, którą lekcje zużywają, a poprawne odpowiedzi doładowują; pełne naładowanie zajmuje mniej więcej dobę, a jeśli zejdziesz do zera, zostaje reklama z nagrodą albo gems. Który system zobaczysz akurat ty, zależy od konta, bo zmiana wchodziła stopniowo.
Dalej seria, która zasługuje na więcej uznania, niż dają jej językowi snobi. Japoński zajmuje lata, a typowy sposób, w jaki się nie udaje, to nie zagubienie, tylko odpuszczenie. Duolingo jest najlepszym produktem, jaki kiedykolwiek zbudowano po to, żeby człowiek otworzył aplikację do nauki języka we wtorek, kiedy nie ma na to najmniejszej ochoty. Kto przewraca oczami na gamifikację, niech policzy, ilu poważnych uczniów odpada w czwartym miesiącu.
Trzecia wygrana to wbijanie kany. Same zakładki ze znakami uzasadniają zainstalowanie aplikacji, nawet jeśli całą resztę zamierzasz robić zupełnie gdzie indziej.
Nie ma też kosztu wejścia, co przy japońskim waży więcej niż przy jakimkolwiek języku europejskim — a po polsku waży jeszcze więcej. Nie musisz kupować podręcznika, którego polskich wydań jest jak na lekarstwo, instalować japońskiej metody wprowadzania znaków ani rozstrzygać, od czego w ogóle zacząć. Stukasz w kafelki. Przy tak onieśmielającym piśmie usunięcie każdej wymówki w pierwszym tygodniu jest warte więcej, niż wygląda na papierze.
No i widzisz tysiące poprawnych zdań. Japoński stawia czasownik na końcu, role oznacza partykułami zamiast szykiem i bez przerwy opuszcza podmioty. Tu masz przewagę, o której nikt ci nie powie: polszczyzna też opuszcza podmioty i też oznacza role końcówkami, więc połowa tego kształtu jest ci znajoma z domu. Nowy jest czasownik na końcu i partykuła tematu. Przeczytanie kilku tysięcy dobrze zbudowanych zdań wyrabia wyczucie tego kształtu, zanim ktokolwiek go wytłumaczy, i dokładnie to powinien robić początkujący.
Wreszcie Explain My Answer zamknęło najstarszy zarzut wobec kursu. Klasyczna pretensja brzmiała: dostajesz błąd i nikt ci nie mówi dlaczego. Od 1 stycznia 2026 to wyjaśnienie do pojedynczego błędu jest darmowe dla każdego, z japońskim włącznie. To realna poprawa, a następna sekcja jest o tym, czego nadal nie robi.
W czym Duolingo japoński zawodzi
Każda z poniższych luk jest specyficzna dla japońskiego. Ktoś, kto uczy się hiszpańskiego, większości z nich w ogóle by nie zauważył.
Gramatykę spotykasz, nie poznajesz
Japońska gramatyka to w dużej mierze partykuły i końcówki czasowników, a jedno i drugie trzeba wyłożyć na głos. は oznacza temat, が oznacza podmiot, a różnica między nimi to najczęściej zadawane pytanie w japońskim dla początkujących. Sama ekspozycja tego nie rozstrzyga, bo oba zdania wyglądają poprawnie, a rozróżnienie tkwi w tym, co robi mówiący, a nie w słowach na ekranie.
Polszczyzna daje ci tu jedną rzecz za darmo i jednej nie daje wcale. Za darmo dostajesz intuicję, że rolę w zdaniu wyznacza końcówka, a nie miejsce w szeregu — masz siedem przypadków i szyk, który można przestawiać, więc japońskie partykuły nie są dla ciebie żadnym szokiem, choć anglojęzycznym trzeba je tłumaczyć od zera. Czego polszczyzna nie daje, to samo rozróżnienie tematu i podmiotu: nasz mianownik obsługuje jedno i drugie. Najbliżej jesteś wtedy, gdy wysuwasz temat na początek zdania — „ten film to ja już widziałem”. Japoński robi to samo, tylko zamiast szyku wiesza na temacie は. Duolingo nie powie ci ani jednego, ani drugiego.
Uprzejmość ma ten sam kształt problemu. 食べる (taberu) i 食べます (tabemasu) znaczą to samo, „jeść”, a wybranie złej formy w pracy jest wpadką towarzyską, nie gramatyczną. Tu też masz połowę intuicji z domu: różnicę między „jesz” a „je pan” czujesz bez tłumaczenia. Rzecz w tym, że polski koduje ją w formie zwracania się do rozmówcy, a japoński w końcówce czasownika — w każdym czasowniku, za każdym razem. Kurs uczący wzorami pokaże ci obie formy i zostawi cię z niepewnością, który rejestr właśnie wyprodukowałeś. Explain My Answer pomaga po fakcie. To informacja zwrotna, nie program nauczania, i nie da się jej przeczytać wcześniej.
Słuchanie jest czyste i wolne
Nagrania w kursie to jeden mówca, jedno zdanie, studyjna czystość i temat, na który przygotowano cię dwie sekundy wcześniej. Prawdziwy japoński jest szybki, poskracany, pozbawiony podmiotów, a często mówią naraz dwie osoby. DuoRadio to realna poprawa i nadal jest w tempie dla uczących się. Nic w aplikacji nie przygotuje cię na zapowiedź na dworcu.
Bardziej składasz zdania, niż je tworzysz
To najgłębsza luka, a Duolingo samo powiedziało to, co niewygodne: odpowiadanie z banku słów i odpowiadanie z klawiatury wymagają zupełnie innego poziomu aktywnego przypominania. Wystukanie właściwych kafelków z zestawu ośmiu to rozpoznawanie przebrane za produkcję.
Przełącznik klawiatury, owszem, istnieje — w każdym kursie od poziomu 2 w górę. Przy japońskim oznacza to zainstalowanie japońskiej metody wprowadzania znaków i pisanie rōmaji, które zamienia się w kanę, a potem w kanji — realna umiejętność i realna bariera, przez którą większość uczących się nigdy nie przechodzi. Mówienie do żywego człowieka to Video Call, a Video Call jest funkcją Duolingo Max, więc darmowa wersja kończy się na powtarzaniu za lektorem.
Kanji nie mają programu
Omówione wyżej, ale warto wpisać na listę luk: prawdziwe ćwiczenia, kolejność podyktowana słownictwem, brak opublikowanej liczby, brak mapy do egzaminu, na który być może się wybierasz.
Z czym łączyć Duolingo japoński i kto powinien odpuścić
Kurs pokrywa mniej więcej połowę tego, czego potrzebuje początkujący. Drugą połowę uzupełnij trzema rzeczami, w tej kolejności.
Kanji, z powtórkami rozłożonymi w czasie. Narzędzie poświęcone kanji układa znaki celowo i planuje powtórki wokół tego, co akurat tobie ucieka. Anki z gotową talią jest darmowe i brzydkie. WaniKani jest płatne i układa kolejność za ciebie. Jedno i drugie bije wchłanianie kanji przypadkiem.
Gramatyka, z czegoś, co tłumaczy. Tae Kim's Guide to Japanese Grammar jest darmowy w sieci i zaczyna od tego, jak japoński naprawdę działa, zamiast od tłumaczeń na angielski. Genki to standardowy podręcznik szkolny, jeśli wolisz papier i ćwiczenia. Uwaga, na którą anglojęzyczny czytelnik nie wpadnie: oba są po angielsku, a polskich odpowiedników w tej klasie po prostu nie ma. Jeśli twój angielski na to nie pozwala, to właśnie jest twój prawdziwy koszt do policzenia. Przeczytaj jeden rozdział o partykułach, a sto zdań z Duolingo przestanie być zagadką.
Materiał w prawdziwym tempie, wcześniej, niż będzie ci wygodnie. Najpierw japońskie filmy i podcasty robione dla uczących się, potem cokolwiek zrobionego dla Japończyków. Potrzebujesz godzin, a nie lekcji, i jedyny wymóg jest taki, żebyś z grubsza nadążał.
Dołóż korepetytora, kiedy pozwoli budżet. Trzydzieści minut tygodniowo z człowiekiem, który reaguje, robi coś, czego nie robi żadna aplikacja, bo wydobywanie japońskiego pod lekką presją towarzyską to dokładnie ta umiejętność, której aplikacja nie trenuje.
Dla kogo jest Duolingo japoński
Dla zupełnie początkujących, którzy nigdy nie widzieli kany. Dla każdego, komu wcześniej nie udało się zbudować nawyku nauki i komu potrzebna jest seria. Dla podróżujących, którzy w pół roku chcą mieć zwroty na przetrwanie i umieć odczytać menu. Dla ludzi sprawdzających, czy japoński w ogóle sprawia im przyjemność, zanim wydadzą na niego pieniądze.
Kto powinien odpuścić
Każdy, kto już swobodnie czyta kanę i chce objętości w kanji — temu prosta droga do talii SRS. Każdy, kto ma wyznaczoną datę JLPT, bo kurs nie przekłada się na egzamin. Każdy, kto musi zacząć mówić w ciągu kilku miesięcy, bo ćwiczenie mówienia w aplikacji jest albo z gotowego skryptu, albo tylko w wersji płatnej. I każdy, kto już wie, że przez serie robi się nerwowy, a nie systematyczny.
Nadal się wahasz? Nasze porównanie najlepszych aplikacji do nauki japońskiego stawia Duolingo obok alternatyw, a darmowe lekcje japońskiego zaczynają się dokładnie tam, gdzie zakładki ze znakami w aplikacji.
Duolingo japoński: mocne strony i luki w skrócie
| Duolingo japoński | Czego i tak będziesz potrzebować | |
|---|---|---|
| Hiragana i katakana | Uczone porządnie, z ćwiczeniami | Tabela do sprawdzania się |
| Kanji | Przychodzą wtedy, gdy potrzebują ich zdania | Talia SRS w zaplanowanej kolejności |
| Wyłożona gramatyka | Informacja zwrotna do błędu, zero programu | Przewodnik po gramatyce albo podręcznik |
| Partykuły i uprzejmość | Widzisz je bez przerwy, rzadko ktoś je tłumaczy | Nauczyciel albo jeden dobry rozdział |
| Słuchanie w naturalnym tempie | Czysto, wolno, jeden mówca | Prawdziwe seriale, podcasty, rozmowa |
| Mówienie do człowieka | Video Call, tylko w wersji płatnej | Korepetytor albo partner do wymiany językowej |
| Codzienny nawyk | Jego najmocniejsza funkcja | Nic, ten punkt jest odhaczony |
| Koszt startu | Za darmo, w rytmie Energy albo Hearts | Do każdej luki istnieją darmowe opcje |
Duolingo japoński: szybkie podsumowanie i werdykt
Czy uczy systemów pisma?
Hiragany i katakany tak, w osobnych zakładkach ze znakami, z pisaniem po śladzie i dopasowywaniem. Kanji też, ale przychodzą w kolejności, jakiej potrzebują zdania, a nie w zaplanowanym ciągu znaków.
Domyślne rōmaji
Rōmaji wyświetla się obok kany od pierwszej lekcji, a jego wyłączenie wymaga twojej decyzji. Zrób to w okolicach drugiego tygodnia, bo inaczej możesz przez rok dryfować, nie czytając ani słowa po japońsku.
Jak daleko cię zaprowadzi
Duolingo twierdzi, że kurs japońskiego sięga dziś CEFR B2, podniesionego z A2 w kwietniu 2026. Przełożenia na JLPT nie ma, więc o gotowości do egzaminu nie powie ci nic. Pamiętaj też, że japoński z polskiego ruszył dopiero w 2025 roku i startował na A2.
Co robi lepiej niż cokolwiek innego
Pełny darmowy kurs, najlepsze wbijanie kany podpięte do pętli nawyku, zero kosztu wejścia i tysiące poprawnych zdań, zanim ktokolwiek wytłumaczy ci pierwszą regułę.
Czego nie zrobi
Nie wyłoży ci partykuł ani poziomów uprzejmości, nie wytrenuje słuchania w naturalnym tempie, nie ułoży ci kanji i nie zmusi cię do tworzenia japońskiego z pustej kartki zamiast z kafelków.
Naprawa
Połącz go z talią SRS do kanji, jednym przewodnikiem po gramatyce, prawdziwym słuchaniem i korepetytorem raz w tygodniu. Duolingo japoński to pierwsza warstwa, nie cały plan.
Naucz się pisma, które Duolingo trzyma w bocznej zakładce
Nasze lekcje japońskiego są darmowe i zaczynają się od dwóch sylabariuszy kany. Przeczytaj tu pełne tabele, a potem wróć do aplikacji z wyłączonym rōmaji.